Zagrożenie dla narodu niemieckiego

Był także hipochondrykiem. Skrzętnie analizował każdą informację w raporcie swego lekarza. Codziennie otrzymywał w zastrzyku mieszankę leków przeciwbólowych, narkotyków, hormonów i glukozy. Z czasem uzależnił się, a wiedzę o tym posiadali wyłącznie najbliżsi członkowie władz. Głowy wszystkich państw walczących zmagali się z ciężkimi chorobami, ale wszyscy skrzętnie ten fakt ukrywali. Steufenberg, jako szef sztabu armii rezerwowej miał bezpośredni dostęp do Hitlera. Był przedstawicielem grupy oficerów niemieckich, którzy uważali Hitlera za zagrożenie dla narodu niemieckiego. Straty, jakie poniosły wojska niemieckie od klęski pod Stalingradem, przekonały wielu oficerów, że taktyka Hitlera nie przyniesie zwycięstwa Niemcom. Została więc podjęta decyzja o zabiciu naczelnego wodza. Sekretarka Hitlera stwierdziła, że w 1944 r. brał pod uwagę możliwość zamachu na jego życie, jednak nie spodziewał się tego po swoich własnych oficerach. Obawiał się go bardziej ze strony brytyjskich służb specjalnych. Plan zamachu na Hitlera był bardzo śmiały. O godzinie trzynastej Hitler wyznaczył spotkanie z generałami, na którym zamierzał omówić sytuację na froncie wschodnim. Steufenberg miał przedstawić plan przygotowania sił rezerwowych. W swojej teczce miał wnieść dwie bomby i umieścić je jak najbliżej Hitlera. Następnie miał zostać wywołany z pokoju, ale pozostawi w nim teczkę.

Między rozsądkiem a paranoją

Po udanym zamachu planowano zakończenie wojny ze Stanami Zjednoczonymi i Wielką Brytanią, a wszystkie siły mogłyby być przeniesione na walkę ze Związkiem Radzieckim. Steufenberg był najmłodszym pułkownikiem w niemieckiej armii. Uznawano go za wschodzącą gwiazdę. Początkowo był zagorzałym nazistą, niezmiernie oddanym Hitlerowi. Z czasem jednak doszedł do wniosku, że jego dawny idol prowadzi swój kraj ku zagładzie. Niepotrzebna śmierć wielu żołnierzy, zbrodnie popełniane na ludności cywilnej sprawiło, że zaczął myśleć o złamaniu wojskowej przysięgi. Przede wszystkim kierowały nim względy moralne. Widział zbrodnie popełniane w imieniu Niemiec i nie potrafił się z nimi pogodzić. Ponieważ był człowiekiem czynu, doszedł do wniosku, że coś należy z tym zrobić. Wschodnia kwatera Hitlera nazywa się Wilczy Szaniec. W olbrzymim kompleksie zamaskowanych baraków i bunkrów Hitler czuł się bezpiecznie. U progu klęski, styl życia Hitlera, który był zawsze surowy, zmienił się w wyobcowanie. Stan jego zdrowia pogarszał się, a klęski ponoszone na froncie przyczyniły się do częstszego popadania w melancholię, i braku konstruktywnego myślenia i podejmowania decyzji. Z czasem popada w paranoję oraz jest uzależniony od leków oraz swego osobistego lekarza. Stwierdzono, że cierpiał na chorobę Parkinsona oraz uskarżał się na słabe serce.

Po lądowaniu w Normandii

W lipcu 1944 roku Anglii zagrażała nowa broń, a Winston Churchill zaczął brać pod uwagę odwet na Niemcach na masową skalę. Brano pod uwagę wykorzystanie gazów bojowych przeciwko niemieckiej ludności cywilnej. Dokonano też przeglądu jednostek wytypowanych do walki z Japonią. Nie informowano o tym opinii publicznej, ale stan zdrowia prezydenta z dnia na dzień pogarszał się. Wojska radzieckie wdzierały się w głąb okupowanej przez Niemców Polski. Polacy oczekują wyzwolenia i pomocy, jednak Stalin miał zdecydowanie inne zamiary. Jego zamiarem było przejęcie całkowitej kontroli nad Polską. Od lądowania w Normandii minęło sześć tygodni, jednak los wojny został już przesądzony: wojska niemieckie stawiają desperacki opór na dwóch frontach: na zachodzie walczą z Brytyjczykami i amerykanami, a na wschodzie z Armią Czerwoną. Sytuacja Niemiec jest krytyczna, pomimo tego Hitler zdecydowany jest walczyć do końca. Pewien zamachowiec spróbuje zabić Hitlera. Wszystko zaczęło się na lotnisku pod Berlinem. Młody hrabia von Stauffenberg wsiadł do samochodu, aby udać się do tajnej kwatery Hitlera. Towarzyszył mu jego adiutant. W jego teczce znajdowały się raporty, które dotyczyły posiłków przeznaczonych na front wschodni, a także dwa kilogramy materiałów wybuchowych. Jeśli misja udałaby się – Hitler mógłby zginąć.

Zły system

Przypuśćmy, że można się przyjrzeć każdemu wydarzeniu, jakie miało miejsce w przeszłości, chociaż brak było tam operatora filmowego, czy choćby nawet fotografa, że mamy możliwość przyglądać się życiu ludzi, którzy tworzyli historię: jak podejmują najważniejsze decyzje, czy rozmawiają z doradcami. Przez okres trzech lat zespół wielu historyków i dokumentalistów, filmowców, programistów komputerowych, pracował na odtworzeniem obrazu jednego z najważniejszych dni drugiej wojny światowej, aby można było przyjrzeć się wydarzeniom, przy których nie było operatora kamery ani fotografa. Oto ruiny Wilczego Szańca, polowej kwatery Adolfa Hitlera koło Gierłożysk. Dowodził stamtąd armiami na froncie wschodnim. Od polowy 1941roku do listopada 1944 roku przebywało tam kilka tysięcy żołnierzy, oficerów pracowników cywilnych, techników oraz doradców. 20 lipca 1944 roku do Wilczego Szańca wszedł pułkownik Klaus von Stauffenberg, niosąc teczkę z bombą. Był to jeden z oficerów spiskowców, którzy zdecydowani byli zabić Hitlera. Gdyby ten zamysł udał się, z pewnością historia potoczyłaby się innym torem. Prawdopodobnie wojna nie zakończyłaby się bezwarunkową kapitulacją Niemiec, ale w wyniku negocjacji między aliantami, a nowym rządem niemieckim. Historia powojennego świata byłaby z całą pewnością zupełnie inna.

Brak tolerancji

Cała ludzkość od zarania dziejów dążyła do tego, by podporządkować sobie słabsze plemiona. Robiono to wyłącznie silą. Najczęściej podbitym plemionom narzucano swoją kulturę, religię i funkcjonowanie społeczeństwa. Jak każda przemoc łączy się z cierpieniem i śmiercią, tak samo działo się w przypadku podbijanych narodów, czy mniejszych plemion. Trudno oczekiwać, aby z dnia na dzień podległa ludność zrezygnowała z zakorzenionych od stuleci wierzeń oraz tradycji, jest to całkowicie niemożliwe. Znacznie lepiej wychodzili na tym ci zaborcy, którzy pozwalali podbitym na kontynuację własnych wierzeń oraz tradycji. W takich przypadkach było znacznie mniej ofiar śmiertelnych, a z czasem obydwie kultury zaczynały się zlewać, tworząc nierozłączną całość. Każda ze stron ma w takim przypadku korzyści: jedni zapożyczają od drugich to, co wydaje im się ciekawe, godne uwagi i dobre. Żeby coś potępiać, należy najpierw przynajmniej spróbować to zrozumieć. Największym wrogiem jest ludzka niewiedza i ignorancja oraz przekonanie, że mocniejszy ma zawsze rację. Warto obudzić w sobie poszanowanie dla indywidualności innych, dla ich kultury, religii, sztuki i poglądów. Jednakże trudno i dzisiaj jest o tolerancję, co widoczne jest w wielu konfliktach na tle religijnym na terenie całego świata, a przecież większość wierzy w tego samego boga, który jedynie nosi inne imię.

Upadek wielkiej cywilizacji

Cortez wycofał się na jakiś czas, a wielu z jego ludzi utonęło pod ciężarem zrabowanych skarbów. Ostatecznie zdobył miasto za cenę okrucieństw i rozlewu krwi. Hiszpanie narzucili Aztekom własny rząd i religię. Zajęli centrum największego Miasta. Z budynków wydzierano kamienie pod budowę chrześcijańskich kościołów. Po upadku miasta wygasł wszelki opór jego mieszkańców. Zostali zdziesiątkowani przez nieznane dotąd sobie choroby. Nie zdołali także zapobiec wysyłce swych skarbów do Hiszpanii. W ciągu pięćdziesięciu lat zostały zatarte wszelkie ślady istnienia potężnego imperium. Obecnie w Meksyku jest około dziewięćdziesięciu milionów mieszkańców. Potomkowie Azteków nadal mówią w swoim ojczystym języku, noszą wciąż tradycyjne stroje i obchodzą swoje dawne święta, chociaż nie budują dawnych piramid. Niektóre ze świąt łączą tradycje azteckie z europejskimi. Aztekowie, podobnie, jak Majowie nie zniknęli. Wciąż mówią swoim językiem, odziewają się w bawełniane stroje. Ich kultury, pod wieloma względami są podobne. Meksykanie dumnie są ze swej przeszłości i prawdę mówiąc, mają z czego. Warto wywodzić się z plemion, które w wielu dziedzinach okryły się sławą, nawet nie będąc do końca dobrze znanymi. To współczesność odkryła walory tych cywilizacji. Szesnastowieczni konkwistadorzy nie przywiązywali do tego zbyt większej wagi.

Zgodnie z cyklem księżyca

Zgodnie z wierzeniami, wtedy to bogowie mieli przybyć ze wschodu i zniszczyć imperium. Miały temu towarzyszyć inne złe znaki: pojawienie się na niebie komety, pożar w świątyni, oraz złapanie dziwnego ptaka z lustrem w głowie. Corteza utożsamiono z Kecakoatlem. Ludzie nie wiedzieli czym są okręty czy konie. Nigdy dotąd nie widzieli broni palnej ani nie słyszeli strzałów. To wszystko było dla nich przerażające. Łatwo było przewidzieć reakcję Kaplanów: zażądali oni więcej ofiar, by ułagodzić gniew bogów. Było ich tak dużo, że nawet ci, którzy akceptowali ofiary z ludzi podjęli bunt. Dodatkowo podległe państwa znużyły się płaceniem danin, więc po przybyciu Hiszpan dostrzegły szansę zrzucenia niechcianego brzemienia azteckiego. W wojnie tej, po obu stronach walczyli Indianie. Cortez szybko wyczuł nieprzychylne nastawienie państewek podległym Aztekom. Dlatego to chętnie sprzymierzyli się z Cortezem. Montesuma chciał przebłagać bogów i wysłał Cortezowi podarki wraz z ostrzeżeniem, aby miasto pozostawiono w spokoju. Oczywiście wywołało to odwrotną reakcję Hiszpan. W ostatecznej potyczce przegrali z powodu niechęci do zabijania. Po zdobyciu Temosztitlanu najeźdźcy zostali przyjęci jak przyjaciele, oferując gościnę. Sytuacja uległa zmianie, gdy Hiszpanie znaleźli komnaty pełne złota i drogich kamieni. Zostały splądrowane. Nadeszły także wieści o kolejnym przybyciu Hiszpan. Diego Velazkez wysłał ekspedycję, która miała go aresztować z uwagi nieodpowiednie zachowanie Corteza. Musiał więc zawrócić, aby z przybyszami się rozprawić. Pozostawił natomiast grupę żołnierzy w mieście. Zostali oni aresztowani przez Azteków, ponieważ próbowali przerwać ważną uroczystość. Po powrocie Corteza wyszedł by go ponownie przywitać, lecz został omyłkowo ukamienowany przez własny lud.

Poszanowanie rzemieślników

Szanowani byli rzemieślnicy oraz wytwórcy ozdób z piór. Tworzyli oni osobne cechy i zamieszkiwali wydzielone dzielnice miasta. Rzemieślnicy ci skrzętnie pielęgnowali umiejętności, których nauczyli się od przodków. Jednak najwyżej cenieni byli wytwórcy ozdób z piór. Posiadali w mieście własną dzielnicę. Pióra otrzymywano w ramach daniny z okolic Meksyku. Do noszenia pióropuszy mięli prawo król i wysocy wojskowi. Aztekowie zależni byli od kukurydzy. Obchodzili kilka ważnych świąt, które były związane z sadzeniem i uprawą tej rośliny, a święto związane ze zbiorem było okresem tańca i radości. W przypadku upraw znano już nawożenie, zwłaszcza błotem i odchodami ludzkimi. Mieszkańcy swoją żywność wytwarzali sami lub nabywali na targowiskach. Podstawą diety była kukurydza. Ucierano ją na mąkę, a z niej pieczono m.in. placki. Spożywano jaja, ryby, mięso (głównie z indyków i bezwłosych psów) i różne gatunki warzyw. Pito napój alkoholowy, który pędzono z soku kaktusa agawy. Dwa lata po przybyciu na ziemie Azteków Cortez w końcu je zdobył główne miasto, przynosząc zgubę całemu imperium. Można by zastanowić się, dlaczego Cortez, z tak małą ilością ludzi opanował to wielkie imperium. Głównym powodem są wierzenia Azteków. Cortez wylądował na krótko przed zakończeniem pięćdziesięciu dwu letniego cyklu.

Religia aztecka w oczach współczesnych

Jednym z najokrutniejszych był bóg wojny. Do niego należała decyzja życia lub śmierci. W naszych oczach Aztekowie byli okrutni, gdyż składali ofiary z ludzi w celu przypodobania się bogom. Wierzyli w poświęcenia kilku istnień dla ocalenia całej społeczności. Żyli wciąż w niepewności i strachu, gdyż sądzili że cztery poprzednie światy zginęły i ich także spotka taki sam koniec. Przypuszczali, że dojdzie do tego w ciągu jednego z cykli, który trwał 52 lata. Używali oni kalendarza słonecznego, który liczył 365 dni oraz wróżbiarskiego, który trwał 260 dni. Połączenie obu kalendarzy pozwoliło na ustalenie długości cyklu na 52 lata. Pod koniec każdego z cykli urządzana była bardzo ważna uroczystość o nazwie „Święto Nowego Ognia”. Muzyka także pełniła funkcję religijną. Do azteckich instrumentów należały bębny, grzechotki, flety, tarki i muszle. Gdy proszono bogów o zesłanie deszczu – grano specjalną melodię. Kultura aztecka ceniła zręcznych rzemieślników i piękno. Złotnikami byli przeważnie imigranci. Złoto wydobywało się z rzek na terenach podbitych ziem. Wykonywano z nich ozdoby i maski. Hiszpanie byli pełni podziwu dla azteckiej biżuterii. Potrafiono już wydobywać drogie kamienie, szlifować je i ciąć oraz oprawiać. Często stawały się przedmiotami kultu, by można je było złożyć w ofierze bogom.

System wierzeń religijnych

System wierzeń religijnych był rozbudowany. Byli inżynierami, matematykami oraz świetnymi astronomami. Fundamentem ich życia była religia, a najbardziej imponującą budowlą była wielka świątynia. Świątynia ta została odkryta dopiero w 1975 r., po rozpoczęciu wykopalisk na duża skalę. Do tej pory wiedziano o niej ze źródeł pisanych. Była ona głównym ośrodkiem kultu w mieście i ulegała kilkakrotnie przebudowom. Obecnie jej dolne partie znajdują się pod wodą, gdyż jej poziom uległ z czasem podwyższeniu. Wysoka była na około 30m. Miała znaczenie zarówno religijne jak i gospodarcze, gdyż symbolizowała: oddawała cześć bogowi wojny oraz bogowi rolnictwa i deszczu. Składano tam ofiary z ludzi w celu przebłagania bogów i zapewnienia sobie przetrwania. Przypuszcza się, że ofiary przeważnie udawały się dobrowolnie. Podawano im napój alkoholowy w celu oszołomienia. Często ofiarami byli jeńcy, których schwytano podczas bitwy. Gdy ofiara weszła na górę po schodach, rozciągano ją na ołtarzu a kapłan, ostrym nożem z obsydianu otwierał klatkę piersiową i wyrywał bijące serce. Potem zostawało ono umieszczane w misie lub kamiennej figurce leżącego mężczyzny, która stała przed ołtarzem. Istniało tez wielu mniej ważnych bogów i bogiń, a wszyscy żądali ofiar ludzkich. Topiono dzieci lub wlewano ich krew do jeziora, aby mieć pewność że deszcz nadal będzie zsyłany przez boga.

Design: