Człowiek sam decyduje?

Pojęcie życia i śmierci było, jest i zawsze będzie tematem rozmyślań rodzaju ludzkiego. Odkąd bowiem człowiek pojawił się na Ziemi, przedmiotem jego zainteresowań stała się jego egzystencja, sens życia i sam moment śmierci. Trzeba zaznaczyć, że rozważania te stają się bardziej intensywne wraz z rozwojem nauki. Bowiem to właśnie dzięki niej jesteśmy w stanie odpowiedzieć sobie na wiele, dręczących nas pytań. Całą wiedzę, jaką dzisiaj posiadamy zawdzięczamy naukowcom. Należy jednak zdawać sobie sprawę, że problemem życia i śmierci coraz częściej będzie przedmiotem niekończących się dyskusji i sporów występujących pomiędzy poszczególnymi grupami społecznymi. Będąc studentką kierunku „biologia” nie mogę nie zauważać dowodów, które przemawiają za autentycznością teorii naukowców. Jestem jednak także katoliczką, tzn., że powinnam, wierzyć, że całe nasze życie zależy od Boga. Uważam jednak, że jeżeli teorie ludzi nauki jesteśmy w stanie udowodnić za pomocą długoletnich badań, o tyle teoria kreacjonizmu jest kwestią tylko i wyłącznie naszej wiary. Nie jesteśmy w stanie udowodnić, czy Bóg tak naprawdę istnieje, możemy tylko wierzyć w Niego lub nie. To, którą drogą będziemy się kierować w naszym życiu jest tylko i wyłącznie naszą indywidualną sprawą. Nikt nie może kazać nam wierzyć w którąś z tych teorii. Ważnym jest jednak, by nie pozostać obojętnym wobec tego, co nas otacza. Ponadto uważam, że należy rozgraniczyć to, co ” mówi” nam serce, od tego co ‚mówi” nam nasz rozum. Naszym zadaniem jest poznać teorie dotyczące życia i śmierci na tyle, na ile jest to możliwe i wybrać tą, która zgodna jest z nami samymi. Nigdy bowiem nie będziemy do końca pewni, która z nich jest tą prawdziwą.

Dowody kontra religia

Naukowcy tylko w pewnym stopniu zgadzają się z ta teorią. Oni również za początek życia uważają połączenie się komórki jajowej z plemnikiem, ale twierdzą, iż ochrona zarodka powinna zaczynać się mniej więcej w okolicach 3 miesiąca życia embrionalnego – tzn. w momencie, kiedy zaczynają wytwarzać się poszczególne narządy. Stąd właśnie pojawiają się dyskusje dotyczące możliwości pozbawienia życia ludzkiego do 3 miesiąca ciąży.Podobnie sytuacja wygląda w przypadku zakończenia życia człowieka. Kościół katolicki uważa, że jeżeli Bóg daje nam życie, to także tylko On może je nam zabrać. Jak wiemy w ostatnich latach stało się „modnym” słowo „eutanazja”. Jak mówi definicja jest to zabójstwo człowieka na jego żądanie lub pod wpływem współczucia dla niego. Zapewne wielokrotnie zadajemy sobie pytanie czy poddanie chorego eutanazji jest etyczne, czy jest to pomoc skierowane dla tej osoby, czy jest to już zabójstwo. Problem z rozgraniczeniem tych dwóch opcji związany jest płynną granicą pomiędzy życiem i śmiercią. Do tej pory za śmierć organizmu uważano zatrzymanie akcji serca oraz oddychania. W latach 70-tych ubiegłego wieku pojawiała się jednak nowa teoria, w której to za koniec życia uważa się śmierć mózgu. Jest to związane z tym, iż krążenie i oddychanie są procesami, które można podtrzymywać.

Śmierć jako zahamowanie procesów

Jako śmierć w tym wypadku również będziemy traktować zahamowanie poszczególnych procesów zachodzących podczas życia w organizmie. Problem pojawia się w chwili, gdy będziemy rozpatrywać fazę spoczynku roślin. Jest to faza podobna do anabiozy występującej u bakterii. Polega ona na maksymalnym obniżeniu metabolizmu, ruchów i zahamowaniu procesu rozmnażania. Jest to konieczne, do przetrwania niekorzystnych warunków środowiska. Biorąc pod uwagę, że roślina nie spełnia w tym czasie jednego z kryteriów – rozmnażania, ograniczone są również inne kryteria, można by stwierdzić, iż pozbawiona jest życia. Twierdzę jednak, że jest to błędne rozumowanie, gdyż jest to tylko stan przejściowy, metabolizm jest mocno obniżony, ale istnieje, poza tym stan ten nie prowadzi do śmierci w dosłownym rozumieniu tego słowa, bowiem przy odpowiednich warunkach środowiska oraz obecności giberelin i cytokinin, roślina powraca do stanu początkowego. Największy problem z rozgraniczeniem życia i śmierci ma miejsce w przypadku gatunku ludzkiego. Tutaj również istnieją dwie teorie definiujące te pojęcia – katolicka i naukowa. Według tej pierwszej nasze życie – jego początek i koniec zależą od Boga, człowiek jest tylko narzędziem w Jego rękach.Za początek nowego życia uznaje się moment zapłodnienia.

Bakterie a organizmy wyższe?

Należące również do mikroorganizmów bakterie i sinice są już organizmami jednokomórkowymi o budowie prokariotycznej. Organizmy te, w przeciwieństwie do wirusów, posiadają twory przypominające organelle komórkowe Eukariotów, w tym te najważniejsze jak: rybosomy, tylakoidy i mezosomy. W związku z tym mogą one przeprowadzać najważniejsze procesy metaboliczne. Zdolne są do odżywiania, poruszania za pomocą rzęsek, rozmnażania wegetatywnego oraz do tzw. koniugacji. Materiałem genetycznym, który jest transkrybowany i ulega translacji jest DNA w postaci nukleoidu. Tak więc śmiercią będzie można tu nazwać moment, w którym zostaną zahamowane wszystkie procesy metaboliczne. Nasuwa się jednak pytanie, czy stan anabiozy można nazwać życiem? Podczas tego stanu formy przetrwalnikowe przeprowadzają metabolizm, ale o minimalnej intensywności, nie są również zdolne do ruchu. Z tego można by wnioskować, iż jest to okres, który nie można nazwać życiem. Przechodząc do organizmów wyższych, nie można nie wspomnieć o życiu i śmierci roślin. Fakt życia i śmierci roślin jest oczywisty i niezaprzeczalny.Są to bowiem organizmy, spełniające podstawowe kryteria, które bierze się pod uwagę definiując życie i śmierć.. Nie da się zaprzeczyć, iż są one zdolne do odżywiania się (autotrofizm), oddychania, ruchów poszczególnych organów(tropizmy, nastie, taksje), przeprowadzania metabolizmu, a także rozmnażania (wegetatywnego i płciowego).

Aspekt mikro

Ważniejszym aspektem w rozpatrywaniu tematu życia i śmierci jest jednak aspekt mikro – zwracający szczególną uwagę na egzystencję pojedynczej jednostki. Tutaj również istnieją dwie skrajne teorie: katolicka oraz naukowa. W tej pierwszej, podobnie zresztą jak i w aspekcie makro, istnieje osoba Boga. To właśnie On decyduje o powstaniu życia danego organizmu i On również to życie zabiera. Natomiast sam przebieg życia, jego sens i cel zależą od nas. Jako początek życia, katolicy uważają moment połączenia się gamety męskiej i żeńskiej w procesie zwanym zapłodnieniem. Natomiast naukowcy definiują życie jako umiejętność przeprowadzania odpowiednich procesów metabolicznych. Tak więc według nich organizm żywy to taki organizm, który potrafi już wzrastać, odżywiać się, oddychać, poruszać, reagować na bodźce i rozmnażać się. Za cechy konieczne do uznania tego organizmu za żywy uznaje się: obecność metabolizmu, homeostazę, występowanie regulacji poszczególnych procesów oraz wyodrębnienie ze świata zewnętrznego. Natomiast możliwość rozmnażania, wzrostu, zmienności ewolucyjnej należą do tzw. cech potencjalnych. Postaram się rozpatrzeć problem życia i śmierci na podstawie właśnie tych teorii. Zacznijmy od najmniejszych organizmów żyjących na Ziemie, a mianowicie od mikroorganizmów tj. bakterii i wirusów. Zastanówmy się więc, czy słowo „życie” można powiązać z wirusami. Wirusy są bowiem cząsteczkami organicznymi, które nie posiadają struktury komórki. Zawierają jednak swój własny materiał genetyczny RNA lub DNA. Dzięki niemu mogą się one namnażać. W przypadku wirusów nie stosuje się słowa „rozmnażanie”, gdyż kopiowanie informacji genetycznej jest tu możliwe tylko dzięki obecności innego organizmu i nie obejmuje podziału komórki.

Teorie naukowe

Natomiast 3800 mln. lat temu, według naukowców, w morzu doszło do połączenia się cząsteczek cukrów, dzięki czemu powstała skrobia i celuloza oraz aminokwasów, co doprowadziło do powstania białek. Następnie białka i cukry łącząc się ze sobą dały DNA. Kwas deoksyrybonukleinowy był pierwszym związkiem chemicznym zdolnym do samoodtwarzania się – taki był początek życia na naszej planecie. Tak jak i na powstanie życia, tak również na koniec wszechświata, a tym samym i życia, istnieje wiele teorii. Chrześcijanie zakładają, że podobnie jak i powstanie świata, tak i jego koniec, zależą od jedynego stwórcy i kreatora – Boga. Czas nastąpienia tegoż końca świata nie jest znany żadnej z żyjących osób. Natomiast według naukowców istnieją dwie hipotezy prognozujące degradację świata. Są nimi teoria „Wielkiego Chłodu” (Teoria mówiąca, że jeśli ilość materii jest zbyt mała, by siły grawitacyjne mogły powstrzymać ekspansję lub przewagę zyska ciemna materia. Wszechświat będzie w takiej sytuacji rozszerzać się wiecznie, a jego temperatura spadać) oraz teoria „Wielkiego Karchu”(Teoria ta mówi, że jeśli ilość materii jest na tyle duża, by powstrzymać ekspansję i następnie pod wpływem sił grawitacyjnych dojdzie do zapadnięcia się wszechświata i odwrócenia wszystkich etapów dotychczasowej jego ewolucji, aż do momentu, gdy wszystkie siły władające kosmosem będą znów połączone w jedną wielkość, a materia i energia będą stanowić jedność. Temperatura wtedy będzie wzrastać wraz ze wzrostem gęstości) .

Życie w aspekcie makro

Poruszając temat życia i śmierci należy je rozpatrzyć zarówno w tzw. aspekcie „mikro”,jak i „makro”. Rozgraniczenie to pozwala nam zastanowić się nad problemem życia i śmierci, odpowiednio – jednostki, jak i całego świata. Zacznę od omówienia życia i śmierci w odniesieniu do Ziemi. Istnieje wiele koncepcji dotyczących powstania życia na naszej planecie. Jedną z nich jest koncepcja kreacjonistyczna – uznawana przede wszystkim przez chrześcijan. Według niej siła sprawczą, dzięki której powstało życie na Ziemi jest Bóg. To on w ciągu 7 dni stworzył oceany, morza, lądy, zwierzęta, rośliny, mikroorganizmy a także człowieka: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię…Niechaj powstanie sklepienie w środku wód i niechaj ono oddzieli jedne wody od drugich…Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno i niech się ukaże powierzchnia sucha…Niechaj ziemia wyda rośliny zielone…Niechaj się zaroją wody od roju istot żywych, ptactwo niechaj lata nad ziemią, pod sklepieniem nieba…Niechaj ziemia wyda istoty żywe różnego rodzaju…Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego nam.” („Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu”)Zupełnie inne zdanie na powyższy temat przedstawiają naukowcy, według których nie istniała żadna siła sprawcza, która wykreowała życie na Ziemi. Według tej teorii, która wydaje się najbardziej prawdopodobna, wszechświat powstał ok. 13,73 mld lat tempo w wyniku tzw. Wielkim Wybuchu. Z bardzo gęstej i gorącej osobliwości początkowej wyłoniły się przestrzeń, czas, materia, energia i oddziaływania.

Życie i śmierć w aspekcie filozoficznym

Życie i śmierć – tylko dwa słowa, a przysparzają nam tyle problemów w ich wyjaśnieniu. Od wielu tysięcy lat, odkąd człowiek zaczął postrzegać to, co go otacza, próbuje zdefiniować te dwa słowa. Czym jest życie i śmierć? Kiedy się zaczyna, a kiedy kończy? Skąd wzięło się życie na Ziemi? Na te i wiele innych pytania związanych z egzystencja próbowali sobie odpowiedzieć starożytni filozofowie. Wśród wielu teorii znalazła się przede wszystkim teoria platońska, według której człowiek składał się z części materialnej – ciała oraz części niematerialne – duszy. Według Platona to dusza nadaje życie ciału, które ogranicza ją i stanowi tylko tymczasowe miejsce pobytu. Świat, w którym funkcjonuje ciało jest tylko światem pozornym, w przeciwieństwie do świata realnego i rzeczywistego. Kolejny nurt, który wywarł duży wpływ na rozwój filozofii, to stoicyzm. Zenon z Kition zapoczątkował teorie, która mówiła, iż nasze życie nie zależy od nas, lecz od pneumy. Według tej teorii należy pogodzić się z przebiegiem naszego życia, a także zaakceptować moment, w którym nasze życie dobiegnie końca. Specyficzne w starożytności rozumienie życia i śmierci charakteryzowało Epikura. Stworzył on teorie, w której mówił, iż powinniśmy czerpać z życia jak najwięcej, przyjemności powinny przewyższać cierpienia, dobro utożsamiał z przyjemnością. Mimo ponad dwóch tysięcy lat, jakie minęły od epoki starożytności, również my – ludzie XXI wieki staramy odpowiedzieć sobie na wiele pytań związane z zagadnieniami życia i śmierci. Każdemu z nas wydaje się, że wie, co oznaczają te dwa słowa oraz, że potrafi je wyjaśnić. Czy rzeczywiście tak jest? Czy kiedykolwiek poznamy dogłębnie te dwa zjawiska?

Dla kraju rad

Niestety, ale nie schwytano najważniejszych specjalistów, takich, jak von Braun, czy generał Dornberger, którzy byli już bezpieczni u Amerykanów, ale w okolicach podziemnych zakładów Dora schwytano dwustu techników, którzy nie zdołali lub nie chcieli uciekać na zachód. Największą radziecką zdobyczą był Helmut Gytrup, specjalista od systemów naprowadzania rakiet. Przez wiele lat ukrywał swe komunistyczne przekonania, ale gdy mógł je zamanifestować, natychmiast oddal się w ręce radzieckie. To była najcenniejsza zdobycz generała Zawieniagina. Początkowo niemieccy konstruktorzy pozostali w radzieckiej strefie okupacyjnej i rozpoczęli pracę w fabryce Dora. Do wiosny 1946 roku udało się zatrudnić w tych zakładach tysiąc dwustu niemieckich techników i inżynierów, jednak wielu zdecydowało się przejść na drugą stronę Berlina i zapewne ta sytuacja, jak i lęk przed penetracją zachodnich szpiegów nakazał Stalinowi podjąć decyzję o wielkiej przeprowadzce. Ogółem do 1948 roku wywieziono trzysta tysięcy rakietowych i lotniczych specjalistów wraz z rodzinami, którzy mieli tworzyć rakietową potęgę kraju Rad. Rozpoczęto tez próby ze zdobycznymi rakietami V2. Z jedenastu wystrzelonych rakiet w cel trafiło pięć, potem wystrzeliwano zmodyfikowane rakiety przez radzieckich i niemieckich specjalistów, uzyskując nieco lepsze wyniki. Stalin nie potrafił docenić rakiet, jednak zrobił to Chruszczow.

Cenna zdobycz

Antyfaszyści nie mieli zamiaru stawiać oporu oddziałowi NKWD, więc zaczęto przeszukiwać magazyny. W ostatnim znaleziono rzędy niewielkich, drewnianych beczek, ułożonych w kilku warstwach. Sto trzydzieści ton tlenku uranu załadowano na ciężarówki i przewieziono na stację kolejową. Później stwierdzono, że ten ładunek przyśpieszył uruchomienie reaktora, wytwarzającego pluton o cały rok. W skaldzie radzieckiej komisji, przybyłej do Niemiec byli specjaliści z różnych dziedzin, ale najwięcej było ekspertów od rakiet, co wskazywało, że rząd radziecki największa wagę przykłada do zdobycia materiałów z tej dziedziny. Szef tego specjalnego zespołu generał Gajdukow był specjalistą od artylerii rakietowej i po pierwszym okresie poszukiwań dokumentów i fachowców pozostał w Niemczech, kierując instytutem Nort Hausen. Później przyjechał Miszin, który badał fragmenty v2, jakie znaleziono na niemieckim poligonie rakietowym w Bliźnie i dostarczono do Moskwy w 1944 roku. W sierpniu przyjechał Głuszko i Korolow, obydwaj niedawno zwolnieni z więzienia. Członkowie radzieckiej komisji szybko zorientowali się, ze nie maja szans na schwytanie najważniejszych niemieckich naukowców i inżynierów, ani na odnalezienie najcenniejszej dokumentacji, jednakże sytuacja nie była tak beznadziejna Do końca 1945 roku wywieziono z Niemiec do Związku Radzieckiego osiem kompletnych rakiet na paliwo płynne, czterdzieści jeden rakiet na paliwo stale, a ponadto sto osiemdziesiąt sześć zespołów naprowadzania, także naddźwiękowy samolot rakietowy, rakietowe myśliwce i wiele innych.

Design: